fabryka żarówek

Przypomniałam sobie o tych zdjęciach, gdy przeczytałam artykuł w gazecie na temat miejsc, które przestały istnieć w Warszawie w zeszłym roku. Przegrzebałam się wiec przez archiwum i znalazłam zdjęcia z nielegalnej wycieczki w ten opuszczony gmach, czyli Zakładów Róży Luksemburg. Trochu straszno, z dreszczykiem emocji ruszyliśmy tam z Maćkiem, dla którego to żadna nowość była (zdaje się że nawet bywał tam nocą). W środku miasta, w centrum, kompletnie zapuszczony, rozpruty, oskrobany budynek. Na podłodze szeleściły niezliczone ilości porwanych gazet, na rynnach rosły brzozy i trawa z mchu, graffiti i portrety z szablonów spływały ze ścian. Zapomniane miejsce  jak stary człowiek. Nieładny, niepotrzebny. Ale miejsce nawiedzane przez żyjących, podobno dobry i na paintball i kręcenie filmów dla dorosłych. Z dachu widać było i Muzeum PW i budynek Policji, można było spisać numery aut wypisane na dachach. Ale Fabryka przestała już istnieć. A nowe tam mieszkania nawiedzą odgłosy maszyn, rozmowy robotników wkręcających druciki do żarówek, chichoty lisów i trzepoty skrzydeł miejskich gołębi…

Zdjęcia zrobione moim starym dobrym druhem, Nikonem 5700, eh…

Trzy ciastowe odsłony

na chłodną jesień, zimę;  póki co nie deszczową, śniegową, mglistą, przefiltrowaną niskimi promieniami słońca, czerwonymi zachodami zwiastującymi wietrzny kolejny dzień. Do herbaty z goździkiem, kardamonem albo kawy, kakao, kompotu z zamrożonych owoców lata.

Piernikowo marchewkowo

Przepis od mamy Edzi:

  • 3 szklanki mąki, można wymieszać białą z pszenną żytnią
  • szklanka oleju
  • szklanka cukru, może być brązowy
  • 5 jajek
  • łyżeczka sody
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • łyżeczka zmielonego cynamonu
  • 3 starte marchewki
  • garść posiekanych orzechów włoskich
  • garść rodzynek
  • 2 jabłka obrane i posiekane w kostkę

Jajka utrzeć mikserem z cukrem do białości. Następnie powoli wlewać oliwę i ubijać. Wymieszać mąkę z przyprawami. powoli dodawać do oliwy z jajkami. Po dodaniu całej mąki wrzucić marchewkę i wymieszać, nie miksować. Dodać orzechy, rodzynki i jabłka. Tortownicę ok 25-28 cm wyłożyć papierem do pieczenia i ulokować ciasto. Piec godzinę w temp. 180 C. Po wystudzeniu można polać rozpuszczoną białą czekoladą wymieszaną z kilkoma łyżkami mleka lub posypać cukrem pudrem. Piernik dzięki jabłkom jest wilgotny i pachnący.

Szarlotka razowa

Szarlotkę zrobiłam wg. przepisu od KwestiiSmaku.com. Jest pyszna, wyraźna, i coraz lepsza gdy postoi. Zmodyfikowałam nieco przepis bo jabłka czyli renety pokrojone w kostkę obsmażyłam w brązowym cukrze i cynamonie, aż część z nich się rozpadła tworząc jabłkowy sos.  Natomiast wierzch starłam na tarce.

Pikantny placek marchewkowy

Słodka marchewka i dodatki jak imbir i gałka muszkatołowa przyjemnie pieczą w język, przyjemny kęs do słodkiej latte.

  • pół szklanki orzechów włoskich, można je podprażyć
  • pół szklanki orzechów laskowych
  • szklanka pokruszonych ciemnych herbatników, mogą być digestive
  • 3 łyżki brązowego cukru
  • 2 łyżki płatków owsianych
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 łyżeczka mielonego imbiru
  • 3 łyżki oleju
  • 2 łyżki roztopionego masła
  • pół kg marchewki pokrojonej w kawałki
  • szklanka cukru
  • 1 łyżka mąki pszennej
  • pół łyżeczki soli
  • 1/4 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
  • 4 duże lekko ubite jajka
  • 3/4 szklanki mleka

W mikserze lub robocie kuchennym zemleć grubo orzechy włoskie i laskowe, dodać pokruszone herbatniki, brązowy cukier, 1/4łyżeczki cynamonu i 1/4 łyżeczki imbiru. Zmiksować, dodać olej i stopione masło. Wylepić ciastem dno i brzegi formy o średnicy 23 cm. Ugotować marchewkę 20 min w lekko osolonej wodzie, po odlaniu utrzeć i zostawić do przestygnięcia. Rozgrzać piekarniki do temp. 200 C. W misce wymieszać cukier, mąkę, resztę imbiru i cynamonu, sól, gałkę muszkatołową. Zmiksować z marchewką, dodać jajka i mleko. Wlać do formy wylepionej ciastem, tak aby nie przelać brzegów ciasta. Piec ok. 45 minut. Można podać na ciepło lub zimno, ew. z bitą śmietaną lub lodami.

 

Powidoki lata

Pozamykane jeszcze w świeżych ziołach, w doniczkach zabranych z balkonu, mięta rośnie jak szalona, rozmaryn nie za bardzo ale mocno pachnie. Bazylia już z bazarku, część upraw balkonowych pożarły mszyce i inne nieznane mi robaczki. Z wiadomych powodów preferuję kuchnie w stylu speed & not complicated więc przy totalnym leniu wrzucam do wyłożonego papierem do pieczenia naczynia warzywa, które raczej zawsze turlają się po lodówce. Marchewka, pietruszka, może być i seler, cukinia, cebula i ząbki czosnku. Kroić na dość grube kawałki, dokładam plastry surowego ziemniaka, kładę tu i ówdzie kawałki masła, dodaję świeże zioła, rozmaryn must be, i mogą być też suszone. Posypać grubą solą i pieprzem. Przykryć papierem i do piekarnika na godzinę. Proste, pożywne ha, i banalne w wykonaniu. Pod koniec można odsłonić warzywa żeby się uroczo przypiekły. Czosnek upieczony rozsmarować na ciepłych grzankach. Jest dobrze.

Na deser zaś w czasie drzemki Juniora gniotę, wyrabiam, męczę ciasto drożdżowe zatapiane bo leniwa jestem. Pachnie słodko wanilią w chrupkiej kruszonce i śliwką węgierką. Listopad we mgle też fajny, przy takim cieście i kawie zbożowej, wiadomo.

wrzesień, śliwki, bakłażany i błękitne niebo

Babie lato splata drzewa, liście i krzaki i kończy lato urywanym ściegiem. Czasem na twarzy z pośpiesznie uciekającym pająkiem.

W kuchni więc czas śliwek, gruszek i oberżyn. Wciąż na kuchnie niewiele czasu, wiec podczas drzemek juniora Tymona mogę coś nawet upiec w trybie ekspresowym. W tym samym czasie piekę plastry bakłażana posypane solą i pieprzem, skropione oliwą, 20 minut w 180 stopniach. W rondlu prosty sos pomidorowy basic czyli obrane i bez pestek pomidory (gruntowe, paprykowe, lub okrągłe) z łyżką oliwy z oliwek, posiekanym ząbkiem czosnku i garścią bazylii uratowaną przed mszycami. Niech się dusi 20 minut. Można potem zmiksować. W naczyniu żaroodpornym wylewam pół sosu, układam plastry, wylewam resztę sosu i kładę po plastrze mozzarelli, można jeszcze pokruszyć parmezan. Dobre samo, dobre jako dodatek do innych potraw. Piec pół godziny.

Placek śliwkowy, chrupki i słodki, trochę jak francuski,  powstał inspirowany przepisem z

Kwestii Smaku ale nieco zmodyfikowałam go bo czasu nie miałam na wszystko i składników.

Spód:

• 100 g mąki pszennej
• 3 łyżki brązowego cukru
• 100 g zimnego masła
• 100 g twarogu śmietankowego i kilka kropel ekstraktu waniliowego

Nadzienie:
• kilka śliwek węgierek
• 3 łyżki brązowego cukru
• 2 łyżki płatków migdałowych

Mąkę przesiać na stolnicę, dodać cukier i zimne masło. Posiekać nożem na malutkie kawałeczki. Dodać twaróg śmietankowy i razem posiekać. Szybko zagnieść ciasto łącząc składniki w kulę (ciasta nie należy długo zagniatać, tylko do połączenia się składników). Zawinąć w folię i włożyć do lodówki na minimum godzinę. Ciasto rozwałkować na dość cienki placek podsypując stolnicę mąką. Placek ma być większy niż średnica formy. Ciasto włożyć do formy i wylepić nim dno oraz boki na wysokość około 3 – 4 cm, docisnąć ciasto do boków. Spód podziurkować widelcem i wstawić do lodówki do schłodzenia. Piekarnik nagrzać do 200°C. Śliwki pokroić na kawałki, usunąć pestki. Posypać płatkami migdałowymi i cukrem. Piec ok 30 minut. A potem chrupać i patrzeć w niebo, aż mały ssak się nie obudzi na kolejny obiad. 😉

Tymon

21 lipiec. chłodny poranek po burzach. szybko, dynamicznie. Tymek, wspaniały, mały chłopiec.

zestaw ratunkowy obiadowy

pusto w lodówce, w rogu drzwi wciśnięty zeschły kawałek parmezanu, uwiędły czosnek samotnie tkwi w szufladzie na warzywa, porządki w makaronach, pełno otwartych paczek, biorę kokardy. Umyte ostatnimi deszczami zioła (bazylia, oregano, tymianek, szałwia) bezlitośnie trę w moździerzu z oliwą i pociachanym czosnkiem. Ot, domowe pesto ziołowe, trochę soli i pieprzu, w wersji de luxe z orzechami pinii, ale nie dziś. Usypuję kopczyk z sera. Zajęcie na czas gotowania kokard. W strefie kulinarnego lenia, głodu, niechęci pichcenia – bezcenne.

majowe początki

czyli chodzenie po bazarku i patrzenie i wypatrywanie, co juz nowego, a czy botwina jest naprawdę drobna, krucha, a rabarbar gładki i jędrny. Póki co zagarnęłam szpinakowe, młode listki na sałatkę z jesienną gruszką. Szpinak umyty i osuszony kładziemy na talerzu, możemy choć niekoniecznie dodać krótko obgotowane brokuły, świeżym akcentem będzie zielony ogórek, gruszkę obieramy i kroimy w cienkie plastry, do tego można by było wykwintnej dodać skruszony ser Roquefort i posypać podprażonymi orzechami włoskimi lub pinii. Dressing to utarty ząbek czosnku z oliwą i cytryną, lub octem malinowym. W wersji wypasionej ( czyli serowej) warto dodac do sosu z cytryna i miodem zmiksowane truskawki co nada zaskakującego, wyjątkowego aromatu.

na drzewną wyspę.

szumi komp baterię ładuje na iPoda, wielgachne iście rodzinne walizki stękają na dywanie, letnie ubrania, wreszcie! sandały, klapki, chustki od słońca, filtr 50. za 4 godziny snu teleport czerwony na lotnisko. i wyspa drzew pośrodku oceanu utuli ryczący samolot i nasz nazimowane blade ciała, zapadłe poliki,  pęczniejące brzuchy.

o tak. doczekać się nie mogę.

branoc.

ps. śniadanie o 4 30 wiosennie, słońce być może i pierwszy ptak zaświergocze ot to może lekko twarożkowo, tzw cottage cheese, białe kulki, prosto z posiekaną rzodkiewką, szczypiorkiem, grubo zmielonym pieprzem, odrobiną śmietany dla słodkości, solą. położyć na chrupkiej kromce ciemnego chleba z ziarnem. Można jeszcze dodać ogórka rześko zielonego i schłodzić całość. Zjeść na tarasie, grzejąc pięty o pręty.