odnalezione klisze…

… potrafią wyturlać się niespodziewanie, albo zaszyć w koszyku z kabelkami, więc zaniosłam takie dwie sieroty do Lab. Jedna nie wytrzymała próby czasu i wyczyściła się na amen, z drugiej uratowało się kilka klatek. Topienie pierwszej Marzanny od Gosi i Tomka; pięknej, szykownej damy, której urody niestety owa klisza już nie utrwaliła.

Uwielbiam swojego starego zenita 🙂

Szalona sylwestrowa kolacja dla dwojga…

… co pozostali po raz kolejny ze swoim półtorarocznym pacholęciem w domu, aby w blasku świec ucztować, pić wino, narzekać na strzelające petardy i ryki sąsiadów gdzieś z boku. Wieczór jak każdy inny, oparliśmy się pokusie podrygiwania w rytmie gwiazdorskim towarzystwie wielkich miast telewizyjnego ekranu, oraz pchlim skokom po nic nie wartych kanałach TimeToWaste. I obejrzeliśmy Toy Story 3, co cudownie rozśmieszyło nasze gęby szeroko, i poszliśmy spać nasyceni czekoladową endorfiną i osmolonymi zębami. No to wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

Kulki chlebowe:

  • 2 dkg drożdży
  • 3/4 szklanki ciepłego mleka
  • pół łyżeczki cukru
  • duża szczypta soli
  • 1 1/2 szklanki białej mąki
  • 3 łyżki oliwy z oliwek

Drożdże rozetrzeć z cukrem, wlać mleko, dodać 3 łyżki mąki, wymieszać dokładnie, zostawić do wyrośnięcia na 15 minut. Następnie dodać resztę składników i wyrobić ciasto, dosypując mąki w razie potrzeby, odstawić na godzinę. Formować kulki, wstawić do nagrzanego piekarnika na 220 stopni. Podawać z ulubionym pesto, tapenadą, masłem czosnkowym.

Masło czosnkowe:

  • 4 ząbki czosnku
  • pół kostki masła
  • 4 łyżki oliwy z oliwek
  • sól
  • ew. listki bazylii lub ulubionych ziół

Czosnek posiekać, rozetrzeć z solą, włożyć do malaksera z masłem i oliwą i ucierać aż będzie puszyste. Schłodzić. Można podawać do pieczywa, pieczonych ziemniaków, gotowanych warzyw na parze.

Zielone pesto:

  • 3 duże garście świeżej bazylii
  • 3 łyżki orzechów włoskich lub pinii, albo i to i to
  • 1 ząbek czosnku
  • pół szklanki oliwy z oliwek extra virgin
  • 1 filiżanka startego sera typu Parmezan, Pecorino Romano lub Grana Padano
  • pół łyżeczki soli
  • świeżo zmielony czarny pieprz
  • garść liści świeżej bazylii

Składniki zmiksować.

Tapenada z czarnych oliwek:

  • 1 słoik czarnych oliwek
  • około 50 ml oliwy
  • ostra papryczka
  • łyżka pietruszki
  • ząbek czosnku
  • łyżka octu balsamicznego
  • sól

Składniki zmiksować.

Cannelloni faszerowane szpinakiem:

  • kilka rurek makaronu
  • 2 szkl. szpinaku liściastego
  • ząbek czosnku
  • 2 łyżki śmietany
  • łyżka masła
  • duża szczypta gałki muszkatołowej
  • puszka pomidorów
  • 3 łyżki dobrej jakości koncentratu pomidorowego
  • świeże lub suszone zioła
  • pół szklanki wody
  • łyżka oliwy z oliwek
  • sól i czarny pieprz
  • kula mozzarelli
  • pół szkl. parmezanu

Szpinak gotować z masłem przez 15 minut, dodać śmietanę i gałkę, doprawić. Gotować aż się zredukuje śmietana, dodać posiekany drobno czosnek, gotować przez 3 minuty. Schłodzić i wypełnić farszem rurki. Zmiksować puszkę pomidorów z koncentratem, czosnkiem i wodą, dodać łyżkę oliwy i zioła. Pół sosu wlać w naczynie do zapiekania, ułożyć rurki i wylać resztę na makaron. Piec w 220 stopniach przykryte folią przez 30 minut, przez kolejne 10 posypane serem i odkryte, aż się zrumieni.

Na słodki koniec sylwestrowych szaleństw zrobiłam mus czekoladowy z lekką modyfikacją zrobiłam wg przepisu Trufli. Nie dodałam syropu, więc mus był bardzo gorzko czekoladowy i przepyszny. Do tego zrobienie go jest banalne 🙂

Tak więc: Najlepszego!

Dynia…

… jest żółta. A pochodzi z Ameryki, była świętą rośliną, Indianie wierzyli, że uleczy wszelkie choróbska i cholery, kwiatami dekorowano bóstwa. Nas współcześnie chroni od depresji jesiennych smutków i wzrok wyostrza na rzeczywistość, chyba swoim pięknym kolorem. Nie wspominam o pestkach, bo wiadomo że super, a i dobre ponoć na robaki w przewodzie. ot co. Można ją przygotować na tysiąc różnych sposobów; od soków do ciast, naleśników i dodatków, cudnie łączy się z imbirem. Dziś zupa. Prze-prosta. Prze-pyszna. Prze-dynia prze-pani.  Z czarnym sezamem.

Dynia nr 1.

  • pół średniej dyni pokrojonej w kostkę
  • cebula zwykła
  • ząbek czosnku
  • 3 ziemniaki w kostkę
  • litr bulionu z warzyw (można zastąpić mlekiem kokosowym)
  • pół łyżeczki kurkumy
  • łyżeczka pikantnej mieszanki curry
  • liść laurowy
  • łyżka słodkiej śmietanki plus do dekoracji
  • łyżka uprażonych nasion czarnego sezamu

W garnku na oliwie z oliwek podsmażyć cebule, potem posiekany czosnek, dodać dynię i ziemniaki, następnie przyprawy. Mieszać, po kilku minutach wlać bulion. Gotować do miękkości, zmiksować, dodać śmietankę i ew dosolić. Posypać ziarnem. Depresjo precz.

Dynia nr 2.

pieczona zupa inspirowana usłyszanym przepisem Magdy Gessler. Inna historia dyniowa, pyszna i słodka. Do tego robi wrażenie, podaje się w wazie z dyni. Cudo.

  • średnia dynia
  • op śmietany kremówki
  • bagietka
  • szklanka żółtego sera
  • 1,5 l bulionu warzywnego
  • gałka muszkatołowa, biały pieprz

Wydrążamy miąższ z dyni, kroimy go w kostkę. Również w kostkę kroimy bagietkę. Na tarce trzemy żółty ser. Kawałki dyni, bagietki i starty ser ukłdamy warstwami w wydrążonej dyni, zalewamy bulionem i zapiekamy w temperaturze 180 stopni C. Po dwóch godzinach wyjmujemy dynię z piekarnika i całą jej zawartość miksujemy. Dodajemy śmietanę kremówkę. Doprawiamy solą, białym pieprzem odrobiną cukru i gałki muszkatołowej. Wazą, w której podajemy zupę jest dynia.

znalezione.

patrze 2005-10-24 10:31:53

Czy widzisz te drzewa rozpostarte skrzydła duchów lasu? wymalowały karminem brzegi dębowych liści, klony zżółkły bez zazdrości, świecą jasnym po złotawym słońcem, gromadzonym przez lato. brzozy drżą, choć ciepła ich kora łaciata, drobniutkie listki śpiewają kołysankę przed zaśnięciem. Kopuła nieba tuli je wszystkie do chmurzastej piersi, rozpieszcza słonce, głaszcze lekkim wiatrem, nie rozbiera troskliwie przed chłodem. Leszczyny lekką zielonkawość chowają przed światem, przed nieuchronną zmianą, choć może nie kryją, co ma być to będzie.

pory roku… wędrówka na kuli czasu, spędzona po raz kolejny w bloku, obserwowana z betonowego świata, znad blokowych czeluści, coraz cichszego trelu ptaków co sie zimy nie boja huhuhaa…. a głośniej być może ludzie z melancholii butelkowych żałości krzyczą by zdusić smutek.

śniadaniowo omletowo

Można go zjeść na śniadanie w wersji quick&ligth w tygodniu, na skwierczące masło (koniecznie! żaden olej) wlać lekko rozbite jajka (tylko nr 0 ew. 1) posolić, popieprzyć, podważyć trzeba brzegi a przy zsuwaniu z patelni złożyć na pół. W wersjach na bogato można wykorzystać resztki obiadowe, pętające się po lodówce resztki sosu, lecza, ratatui, szpinaku.

omlet z kozim serem i miętą

Można wkroić kawałki warzyw surowych lub wcześniej podsmażonych (jak cebula) krążki papryki, sparzone i obrane pomidory, suszone pokrojone w paseczki  pasują do pokruszone sera camembert lub feta, te przyjemnie rozpłyną się pod wpływem ciepła. Warto sypnąć różnymi rodzajami ziół, połączyć np miętę z kozim serem, a szałwie z pleśniowym typu białego lub bleu. To są omlety sycące, mocne.

Omlety francuskie czyli z ziołami można zrobić na dwa sposoby, posiekane zioła i dymkę wymieszać z jajkami i usmażyć, lub zioła zmieszać ze śmietaną, solą, pieprzem i wylać na omlet, zwinąć w rulon.

omlet z pomidorami i bazylią

Warto sięgnąć po kiełki w sezonie, albo uprażone ziarna słonecznika, dyni, sezamu. Jest również odmiana japońska omletu, tamago, jest to jednak dość pracochłonna procedura, mniej spontaniczna, dla porannych smakoszy. Można do jajek dodać sosu sojowego, śmietanę, szczyptę curry, chili, cukru, bo wiadomo że jeszcze istnieje wersja omletu na słodko, z ulubionymi owocami.

omlet z szałwią i camembertem

Omlet z czymkolwiek powinien być jasny, lekko zrumieniony od spodu i wilgotny na górze.

Ignacy skończył rok…

… tydzień temu.

Czas niezwykły, bardzo odkrywczy i dla niego i dla mnie, właściwie niekończąca się przygoda, opowieść, czasem pełna śmiechu i czułości czasem smutku trochę też złości…

Kalejdoskop uczuć, szkiełka barwione moimi emocjami.

Kokosowa zupa z warzywami

Puszka mleka kokosowego zawsze gdzieś sobie stoi, czeka na przypadkowe odkrycie, wytrurluje się nieoczekiwanie. Jest przyjemnie białe, lekko gęste, pachnie namiastką tropikalnego powietrza, przy skrawku wyobraźni może nawet tajską ulicą, ale raczej to tylko posmak, powidok opowieści. Potrzebne są jeszcze białe kluski ryżowe, makaron przezroczysty i nasiąkający smakiem. Reszta to chrupiące znaczniki kolorystyczne. Zupa jest słodka, aksamitna i piecze pod językiem. Lubię.

  • pół litra wywaru z warzyw
  • 1 puszka mleczka kokosowego
  • 100 g szerokiego makaronu ryżowego
  • posiekana świeża mięta i kilka listków kolendry
  • warzywa pokrojone w słupki: ogórek, marchewka, papryka
  • limonka

Baza dla smaku: 3 łyżki oleju, 1 drobno posiekana cebula, łyżeczka utartego korzenia imbiru, 2 utarte ząbki czosnku, pół łyżeczki świeżej utartej czuszki lub ostrej papryki,  łyżeczka brązowego cukru, 1 łyżka sosu sojowego, szczypta kuminu i soli.

W garnku rozgrzać olej, dodać składniki przyprawy, chwilę smażyć i mieszać, aż będą pachnieć. Wlać wywar, zagotować. Dodać mleko kokosowe. Makaron przygotować wg przepisu na opakowaniu. Do miseczek rozłożyć makaron, warzywa. Zalać każdą porcję gorącą zupą, posypać ziołami, obok podać ćwiartki limonki

.

a jak jest gorąco…

… to wiadomo że i w kuchni się robić nie chce, a i jeść nie za bardzo, no ale jak już trzeba coś zrobić to może gazpacho, czyli chłodnik z Andaluzji. Zupa biednych czy pasterzy czy robotników, która w pierwszej swej odsłonie składała się z wody, oliwy i chleba. Teraz wersje warzywne można również, wedle uznania, wzbogacać jajkiem na twardo, oliwkami, orzechami, w niektórych rejonach Andaluzji nawet dodawany jest sok z pomarańczy, a w niektórych nie dodaje się pomidorów, a czasem nawet i wody. W każdym razie dobrze aby składniki były bardzo dobrej jakości. Wiadomo.

Gazpacho.

  • 1 biała bułka czerstwa lub suchar
  • 6 łyżek oliwy z oliwek
  • 4 łyzki czerwonego octu winnego
  • 3-4  ząbki czosnku
  • łyżka mielonej słodkiej papryki
  • 4 duże dojrzałe pachnące pomidory
  • 1 czerwona cebula
  • 2 papryki czerwona i żółta
  • 1 duży zielony ogórek
  • 1 świeża lub suszona papryczka chili
  • kilka dużych liści bazylii ( można też dodać mięte)
  • 2 szklanki zimnej wody
  • 3 kromki czerstwego chleba skrojonego na grzanki

Do garnka lub miski wlać olej, ubijać trzepaczaką dodając ocet i sól, aż powstanie aksamitna zawiesina. Wsypać paprykę i skruszony środek czerstwej bułki i wymieszać dokładnie. Do miski dodać pomidory sparzone, bez skórek i bez pestek. Rozdrabniamy w mikserze obraną cebulę  i czosnek,. Dodać do pomidorów. Kolejno rozdrobnić obranego ogórka, paprykę, chili i dodać do reszty składników. Wrzucić bazylię i zmiksować w garnku, ale krótko i niestarannie. Doprawić solą i pieprzem. Dodać wodę, wymieszać, wstawić na 2 godziny do lodówki by smaki ładnie się ze sobą przegryzły. Przygotować grzanki, uprzednio je podsmażyć na patelni, oliwie i ew. czosnku. Podawać na wierzchu usypane grzankami, drobno zsiekanym ogórkiem, papryką lub oliwkami.

Okolice Mazowieckiej.

To był piątek, od rana chmurno ale nagle o 15 wyszło słońce i spiekło blade policzki. Znaleźliśmy się z Ignacem w samym środku miasta i gwaru naszej uroczej stolicy wschodu Europy. Na bilecie parkingowym czasu było nadto więc koła kreśliliśmy leniwie i mrużyliśmy, lekko otępiałe ilością światła, oczy. Ogarnął mną duch zen, spłynął z neonu i okręcił się wokół nadgarstka. Zapachu nie było, jak w kinie, nawet kebabowe krwawe maczugi nie wydzielały swądu palonego ciała, spaliny niknęły w asfalcie, drzewa szeleściły na zielono. Popołudnie lizało uszy i szybko wsiąkło w ciepły wieczór. I nieskomplikowanym  komórkowym pstrykiem zapisałam sobie tę godzinę w centrum